I o to chodzi - Rafał Bauer Blog

Tag: Cape Wrath

Zobacz
więcej

Cape Wrath Trail - osobiście

To był rok 2013, kiedy pierwszy raz dotarłem na Cape Wrath. Szare zabudowania z czerwonymi elementami przebijały się co jakiś czas przez mgłę i zacinający deszcz. Stałem przez chwilę przed jedynym przejściem w kamiennym nasypie, które kiedyś było chyba wjazdową bramą, choć nigdy nie można było tu dojechać samochodem. Chyba że mówimy o busie, który odbiera smutnych turystów z mini przystani, zmuszonych przez drukowane przewodniki do zobaczenia słynnej latarni morskiej na najdalej wysuniętym na północny zachód zakątku Szkocji. Stałem tam z prawie 30-kilogramowym plecakiem zwisającym do kolan i zaciśniętymi pięściami. I mokrymi oczami. Od deszczu albo od emocji. Tak, jak dla niektórych to miejsce było jedynie punktem do wypełnienia na żałosnej turystycznej check-liście, tak dla mnie było od początku czymś szczególnym. Zostałem na noc w Ozon Cafe, słuchałem opowieści John'a, piłem dobre whisky, a rano wyryłem nożem wiadomość na kamiennej tablicy i wkopałem ją na klifie w kierunku południowo wschodnim. Wyjątkową wiadomość dla wyjątkowej osoby, której od dwóch lat już z nami nie było. Ode mnie i mojego brata. 
Udostępnij
Zobacz
więcej

Cape Wrath Trail

Opisywany jako jeden z najtrudniejszych szlaków w Europie, nieoznaczony, w dużej części pozbawiony tras, pełen ciężkich podejść, podmokłych terenów i rwących rzek. To prawda, ale przede wszystkim to jedna z takich tras, która wdziera się w życie człowieka i zostaje na zawsze. Z łatwością kradnie serce, przejmuje myśli, karmi nadzieją, ale jednocześnie wystawia na ciężką próbę i, jak trzeba, bez skrupułów zabiera wszystko, co stanowiło tę najdziwniejszą wieź. To trasa, której piechurzy oddają się bez reszty albo porzucają po pierwszych podchodach. To trasa, którą się wspomina z rozrzewnieniem i jednocześnie przeklina. Cape Wrath Trail. 
Udostępnij