I o to chodzi - Rafał Bauer Blog

Śpiwór Kokon - Yeti

    |  

test

Obudziłem się o 6.30. Wiatr kołysał trochę namiotem, którego nie miałem ochoty jeszcze otwie...

Śpiwór Kokon - Yeti

test

Obudziłem się o 6.30. Wiatr kołysał trochę namiotem, którego nie miałem ochoty jeszcze otwierać, aby nie psuć sobie humoru. Wyciągnąłem na zewnątrz jedną rękę, aby odpalić przygotowaną wieczorem kuchenkę i zagotować wodę na kawę. Przeciagnąłem się i w oczekiwaniu na eliksir szczęścia, zakopałem się znowu w śpiworze. Płomień i gotująca się woda ogrzały wnętrze namiotu na tyle, że mogłem rozpiąć śpiwór i ciągle w pół w nim zawinięty, wypić kawę. Byłem gotowy na Jurę Krakowsko - Częstochowską i jej zamki. O zamkach jeszcze napiszę szczegółowo, a dzisiaj skupię się na tym, co spowodowało, że dzień był udany. Był, bo się wyspałem. 

Śpiwór ma być jak termos.


Tagi:

Yeti,
spiwor

Fot. Szewska Pasja
Fot. Szewska Pasja

Wyjazd do Jury Krakowsko - Częstochowskiej był doskonałą okazją do treningu, ale stanowił też ostatnią częścią testów Kokona - puchowego śpiwora z portfolio firmy Yeti. Wcześniej Kokon zjechał Alpy, zimne Roztocze i ciepłe Mazury latem w ramach #urbanproject. Śpiwór przeszedł chrzest we wszystkich warunkach atmosferycznych wskazanych przez Yeti i próbował sprostać też tym, które nieco wychodziły poza "rozsądne" ramy. Zapraszam na subiektywny test Kokona. 

Fot. Szewska Pasja

Rola śpiwora nie ogranicza się do jednego zadania i ciężko jest spełnić wszystkie oczekiwania użytkowników. Skoro ma to być subiektywna ocena, to skupię się na tym, co dla mnie jest najważniejsze: wymiar, termika, waga, odporność mechaniczna i odporność na wilgoć. Śpiwór jest chyba najbardziej eksploatowanym produktem puchowym ze wszystkich dostępnych na rynku, dlatego wszystkie wymienione przed chwilą kategorie oceny są dla mnie niezwykle ważne. Kokon w rozmiarze L to, wedłu producenta, wypełnienie puchem 700 CUI, jego waga powinna oscylować wokół 645 gramów, a termika zamknąć się pomiędzy +7 w komforcie, a +3 w extremum. Materiał zewnętrzny to Mitsubishi DWR, a wewnętrzny - Torey ze srebrną nicią.

Funkcjonalność i wytrzymałość.

Staram się dbać o sprzęt i zawsze stosować się do zaleceń producenta w tym zakresie. Kompresuję śpiwór jedynie do transportu na plecach, pozostały czas Kokon przeleżał otwarty. Nie prałem go (bo nie było takiej potrzeby), nie kładłem się bezpośrednio na ziemi lub skałach, więc możliwości uszkodzenia było niewiele. Tak, czy inaczej w ciągu roku wypadło może jedno piórko, nie zauważyłem żadnych mechanicznych uszkodzeń, ani przetarć. W żadnym przypadku Kokon nie łapał zawilgocenia, nawet gdy przez swoją nieuwagę dopuściłem do kondesacji w namiocie, a spadające krople wody lądowały w dużej mierze właśnie na śpiworze. Jakość wykonania jest moim zdaniem bardzo dobra, mimo niewielkich niedociągnięć. Zamki chodzą gładko (chociaż kilka razy zdarzyło mi się zaciągnąć materiał), szwy nie rozchodzą się, a puch siedzi na swoim miejscu niezależnie od intensywności użytkowania. Nie próbowałem łączenia śpiworów, ale zamek i boczne pętelki prawdopodobnie dają taką możliwość. Moim zdaniem funkcja zbędna, ale to przecież subiektywny test.

Fot. Szewska Pasja
Fot. Szewska Pasja
Fot. Szewska Pasja

Wymiar i waga.

645 gramów według producenta, a 655 według mojej wagi. To raczej nie stanowi różnicy i raczej mieści się w granicach błędu. Długość to nieco ponad 200cm z kapturem, szerokość w korpusie to ok. 80 cm, w nogach 40 cm, a w kapturze 64 cm. Te wymiary powodują, że jest bardzo wygodnie i jest sporo przestrzeni dla tych, co lubią się w nocy wiercić. Dodatkowo możemy rozłożyć śpiwór na płasko dzięki zamkowi L, a wtedy maksymalna szerokość to 155 cm. Przy moich wymiarach (181 cm wzrostu) nic z rozmiarówki nie sprawiało mi kłopotów. W nocy z łatwością przewracałem się na drugi bok, bez konieczności poprawiania śpiwora, bo zwyczajnie się nie przemieszczał.

Doskonałym rozwiązaniem okazała się kieszeń w kapturze, która spełnia rolę pokrowca. Po upchnięciu śpiwora otrzymujemu płaski pakunek, który bez problemów mieści się w bagażu. No i oczywiście nie gubimy pokrowca. Jeśli o mnie chodzi, to pokrowiec mógłby być o 30% mniejszy i też śpiwór bez problemu by się w nim zmieścił. Do przechowywania pomiędzy ekspedycjami służy oddzielny worek. 

Pakunek układa się w plecaku doskonale, w przeciwieństwie do innych śpiworów, które tworzą zupełnie nieukładne formy, bez możliwości upchnięcia czegokolwiek wokół niego. 

Fot. Szewska Pasja
Fot. Szewska Pasja
Fot. Szewska Pasja

Termika.

Marznę w namiocie nawet przy plusowych temperaturach i zwykle zapobiegawczo nakładam na siebie wszystko, co mam pod ręką. To oczywiście skutkuje sauną w moim przenośnym domu i panicznym poszukiwaniem wyjścia z niego w środku nocy aby powstrzymać wyimaginowane duszności :) Tym razem postanowiłem zaufać Yeti i chyba pierwszy raz usnąłem ubrany tylko w jedną warstwę "next to skin". I to było to. Absolutny komfort przy +3. Tak było w Jurze. Na Roztoczu lekko zmarzłem, bo w nocy temperatura spadła do -3, jednak to nie był powód do ataku paniki. Zakresy podane przez producenta są prawdziwe, ale jak na mój gust bardzo bezpieczne. Lepsze to, niż ich zaniżanie. W ciągu dnia też ucinałem sobie drzemki, przy +15 było bardzo komfortowo. Nie znalazłem górnej granicy dla Kokona, ale w moim przypadku chyba jej nie będzie. 

Fot. Szewska Pasja

Jak widzicie, moje wrażenia z rocznego użytkowania śpiwora są bardzo pozytywne. Miałem nadzieję w końcu trafić na odpowiedni śpiwór 3 - sezonowy, o właściwym kroju, zamku "L" i przede wszystkim dużej kompresyjności. Zabieram go do Szkocji! Nie był to totalny zachwyt, bo zamki sprawiły mi mały zawód. Nie używałem jednak do tej pory śpiwora, który byłby idealny pod każdym względem (szczególnie, jeśli chodzi o zapięcia). Jeśli chodzi o to, czy warto, to definitywnie tak. Tym bardziej, że cena jest bardzo dobra. A nawet niższa niż dobra, bo z tego, co wiem to są przeceny.