I o to chodzi - Rafał Bauer Blog

Zobacz
więcej

Outdoor w starym stylu

Postanowiłem wybrać się na Koło w Warszawie i odwiedzić słynną giełdę staroci w poszukiwaniu podstawowego sprzętu outdoorowego. Czy jest to alternatywa dla drogich sklepów wyprawowych? Czy rzeczy na giełdzie dorównują nowoczesnym elementom wyposażenia? Ciężko było wydobyć jakiekolwiek informacje od sprzedających, ale misja została wykonana. 
Udostępnij
Zobacz
więcej

O co chodzi z tym chodzeniem?

Jacques Lanzmann w swojej książce „Szaleństwo marszu” porównuje chodzenie niemal do najwyższego stanu ekstazy, a siebie nazywa „wędrowcem siódmego nieba”: „marsz wysiłkowy graniczy z rozkoszą, momentami wręcz z ataksją. Jest jak narkotyk. Po kilku godzinach pokonywania samego siebie następuje niezwykłe zjawisko i zaczynają się wydzielać endorfiny, dzięki którym dociera się do przedsionka raju”. Skąd takie odczucia? Jak to się dzieje, że człowiek osiąga taki stan? O co tak naprawdę chodzi z tym chodzeniem?
Udostępnij
Zobacz
więcej

Zdrowo na szlaku

Każda dyscyplina sportu, poza odpowiednią dozą treningu, wymaga również odpowiedniego odżywiania. Jest niezbędne, aby zwiekszać siłę, wytrzymałość i unikać zakwasów. W sportach ekstremalnych, długich pieszych wędrówkach, czy górskich wspinaczkach, jedzenie ma jeszcze większe znaczenie - od niego zależy, czy będziecie mieli wystarczająco dużo energii, aby pokonać kolejne odcinki, a nawet - czy uda Wam się ukończyć trasę.
Udostępnij
Zobacz
więcej

Outdoor z dwulatkiem

Poziom dostosowania się dwulatka do tego, co chcą rodzice jest mniej więcej na poziomie zera. Natomiast poziom irytacji i bezradności z naszej strony przekracza znane skale i w pewnym momencie przechodzi w obojętność. Reakcja na jakąkolwiek próbę ustalenia porządku chwili (nie mówię już nawet o porządku dnia) jest bliska tej, jaką otrzymałbym prosząc naszego kota-leniwca, by ruszył się z kanapy i posprzątał wokół miski po ostatnim w pełni jawnym podjadaniu. Mam wrażenie, że dwulatek robi wszystko na zasadzie: "Nie będę siedzieć spokojnie przy karmieniu. Wiesz dlaczego? Bo mnie o to prosisz". Któregoś dnia, gdy kompletnie zrezygnowany i wyjątkowo zmęczony usypianiem, pomyślałem, że zabiorę  tego stwora na jedną z moich krótkich wypraw. Początkowo nienawidziłem się za ten pomysł, ale po kilku minutach miałem już w głowie przygotowany wstępny plan :) 
Udostępnij
Zobacz
więcej

Alpejskie przejścia

Na przełomie lipca i sierpnia wybrałem się na obóz w Alpach z klubem górskim Ornak z Gniezna. Spedziłem w sumie 15 dni pod namiotem w Alpach włoskich (Dolina Aosty) i francuskich (Chamonix). W związku z tym Rafał poprosił mnie, abym napisał kilka zdań o chodzeniu po Alpach. Trochę mi zajęło zabranie się do tego tematu, bo wbrew pozorom nie jest łatwy, a poza tym zdecydowanie bradziej wolę wyrażać się poprzez obrazki niż słowo spisane. Mam nadzieję, że to co naskrobałem poniżej kiedyś Wam się przyda i nie zaśniecie przy okazji czytania.
Udostępnij
Zobacz
więcej

2 dni w Nowym Jorku

Nigdy nie marzyłem o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, a w szczególności do Nowego Jorku. Bardziej chodziła mi po głowie Kanada i jej zmarznięte wyspy. Stany kojarzyły mi się zawsze z gorącym klimatem i tłocznymi, ciągnącymi się bez końca betonowymi miastami, wilekimi samochodami prowadzonymi przez ospałych i rozleniwionych Amerykanów i ulicznymi budkami z wątpliwej jakości hot-dogami. Nie przeczę, że na mój pogląd niemały wpływ miały liczne produkcje filmowe i serialowe, a ja czułem się bezpieczniej oglądając tę odległą rzeczywistość z poziomu sofy w salonie na warszawskim Śródmieściu. Gdy jednak pojawiła się możliwość przetestowania swojej kondycji na Manhattanie, to nie mogłem nie skorzystać z tej okazji. Był tłum, był upał, był beton, ale... To było to. 
Udostępnij